Witam.
Udało mi się obejść zaistniały problem i już wkrótce ukaże się kolejny post. Jednocześnie pragnę zwrócić uwagę na większy porządek na blogu ;) Stosując się do rad znajomych podzieliłam w końcu blok na 2 bardziej tematyczne: osobno recenzje (i zioła, bo na razie nie wiem gdzie te kilka przepisów wrzucić) i osobno przepisy. Mam nadzieję, że teraz będzie czytelniej i wygodniej :) Link do nowego blogu znajduje się po prawej stronie, myślę, że jest dobrze widoczny. Posty będą się pojawiały raz tu, raz tu, więc zachęcam do przeglądania obu blogów :)
wtorek, 15 października 2013
poniedziałek, 7 października 2013
wtorek, 1 października 2013
Witam :)
Jakiś czas temu zakupiłam paczuszkę z grami z serii Tomb Raider, więc skoro mam materiał, to warto go wykorzystać :) W miarę jak będę przechodzić kolejne gry będę zamieszczać ich opisy. Prawdopodobnie większość zainteresowanych osób zna doskonale tą serię, jednakże znajdzie się, być może, kilka osób, które mój opis zaciekawi.
Tak więc zacznijmy od początku.
Tomb Raider I. Gra powiedziałabym przygodowo-zręcznościowa. Bohaterką jest podróżniczka Lara Croft. Zostaje ona poproszona o odnalezienie Scionu - potężnego starożytnego artefaktu. Zleceniodawcą jest niejaka Natla, której skarb bynajmniej nie jest potrzebny jako muzealny eksponat. W trakcie rozgrywki przestaje być naszą zleceniodawczynią, a staje się osobą, przed którą Lara stara się ukryć znaleziony Scion. Ale żeby coś ukryć, trzeba to najpierw mieć. Podróżuje więc po miejscach starożytnych cywilizacji takich jak Peru, Egipt czy Atlantyda w celu zlokalizowania 3 części artefaktu. Na drodze stają jej zwykli przeciwnicy, tacy jak poplecznicy Natli, wilki bądź niedźwiedzie, ale również stworzenia będące raczej w sferze wyobraźni, takie jak mumie czy centaury oraz teoretycznie, wymarłe dinozaury. Oczywiście posiadamy w swoim ekwipunku odpowiednie narzędzia aby się bronić, tj. pistolety, a w miarę rozwoju akcji również shotgun, magnum i uzi.
Tyle o akcji. Teraz coś o wyglądzie i koniecznych zdolnościach graczy :P
Gra powstała w 1996, więc i technologia nie jest zbyt podobna do współczesnej. Grafika, jak ja to mówię piksel na pikselu, kształty dość kanciaste, ale właśnie to lubię w starych grach i w grach ogólnie. Kiedy widzę, że jest to coś sztucznego, wirtualnego, a nie odbicie lustrzane świata rzeczywistego. Fakt faktem, czasem nie za bardzo wiedziałam gdzie mam się skierować, gdyż np. jaskinia była słabo widoczna, ale to może i lepiej, bo gra nie jest zbyt prosta, ale nawet bez światłocieni i ukrytych przejść jest z czym kombinować. Według mnie najcięższym elementem gry były miejsca, gdzie uruchomiony system np. otwierania drzwi działał tylko przez kilka sekund, a samo dojście do niego było niezbyt łatwe. W takim wypadku potrzebne było szczęście (aby gdzieś nie spaść), refleks (aby zdążyć) oraz zręczność (aby gdzieś nie spaść). Resztę problemów rozwiązuje dobra broń i uniki :P
Wracając do wizualnej części gry, byłam pod wrażeniem niektórych plansz. Mimo słabej rozdzielczości zachwycały mnie pomysłowością i detalami. Zdarzało się, że stałam i przyglądałam się komnatom nie po to, aby się zorientować w sytuacji, ale właśnie by przyjrzeć się, że tak powiem, wystrojowi, a najbardziej spodobał mi się jeden ze Sfinksów... No, może zaprzestanę już tych zachwytów ;P
Grę polecam każdemu, kto lubi łazić po jaskiniach, rozwiązywać zagadki i jednocześnie postrzelać do wszystkiego, co się rusza ;> Plansz jest 15, a każdą przechodzi się mniej więcej w godzinę, do 2 godzin. Może to dużo, może niedużo, zależy w jaki sposób się podchodzi do gry, w każdym razie trochę czasu nam zje :)
Jakiś czas temu zakupiłam paczuszkę z grami z serii Tomb Raider, więc skoro mam materiał, to warto go wykorzystać :) W miarę jak będę przechodzić kolejne gry będę zamieszczać ich opisy. Prawdopodobnie większość zainteresowanych osób zna doskonale tą serię, jednakże znajdzie się, być może, kilka osób, które mój opis zaciekawi.
Tak więc zacznijmy od początku.
Tomb Raider I. Gra powiedziałabym przygodowo-zręcznościowa. Bohaterką jest podróżniczka Lara Croft. Zostaje ona poproszona o odnalezienie Scionu - potężnego starożytnego artefaktu. Zleceniodawcą jest niejaka Natla, której skarb bynajmniej nie jest potrzebny jako muzealny eksponat. W trakcie rozgrywki przestaje być naszą zleceniodawczynią, a staje się osobą, przed którą Lara stara się ukryć znaleziony Scion. Ale żeby coś ukryć, trzeba to najpierw mieć. Podróżuje więc po miejscach starożytnych cywilizacji takich jak Peru, Egipt czy Atlantyda w celu zlokalizowania 3 części artefaktu. Na drodze stają jej zwykli przeciwnicy, tacy jak poplecznicy Natli, wilki bądź niedźwiedzie, ale również stworzenia będące raczej w sferze wyobraźni, takie jak mumie czy centaury oraz teoretycznie, wymarłe dinozaury. Oczywiście posiadamy w swoim ekwipunku odpowiednie narzędzia aby się bronić, tj. pistolety, a w miarę rozwoju akcji również shotgun, magnum i uzi.
Tyle o akcji. Teraz coś o wyglądzie i koniecznych zdolnościach graczy :P
Gra powstała w 1996, więc i technologia nie jest zbyt podobna do współczesnej. Grafika, jak ja to mówię piksel na pikselu, kształty dość kanciaste, ale właśnie to lubię w starych grach i w grach ogólnie. Kiedy widzę, że jest to coś sztucznego, wirtualnego, a nie odbicie lustrzane świata rzeczywistego. Fakt faktem, czasem nie za bardzo wiedziałam gdzie mam się skierować, gdyż np. jaskinia była słabo widoczna, ale to może i lepiej, bo gra nie jest zbyt prosta, ale nawet bez światłocieni i ukrytych przejść jest z czym kombinować. Według mnie najcięższym elementem gry były miejsca, gdzie uruchomiony system np. otwierania drzwi działał tylko przez kilka sekund, a samo dojście do niego było niezbyt łatwe. W takim wypadku potrzebne było szczęście (aby gdzieś nie spaść), refleks (aby zdążyć) oraz zręczność (aby gdzieś nie spaść). Resztę problemów rozwiązuje dobra broń i uniki :P
Wracając do wizualnej części gry, byłam pod wrażeniem niektórych plansz. Mimo słabej rozdzielczości zachwycały mnie pomysłowością i detalami. Zdarzało się, że stałam i przyglądałam się komnatom nie po to, aby się zorientować w sytuacji, ale właśnie by przyjrzeć się, że tak powiem, wystrojowi, a najbardziej spodobał mi się jeden ze Sfinksów... No, może zaprzestanę już tych zachwytów ;P
Grę polecam każdemu, kto lubi łazić po jaskiniach, rozwiązywać zagadki i jednocześnie postrzelać do wszystkiego, co się rusza ;> Plansz jest 15, a każdą przechodzi się mniej więcej w godzinę, do 2 godzin. Może to dużo, może niedużo, zależy w jaki sposób się podchodzi do gry, w każdym razie trochę czasu nam zje :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)