Witam ponownie;)
Dzisiaj przedstawię krótki opis filmu fantasy, opartego na powieści Andrzeja Sapkowskiego - Wiedźmin. Bohaterem jest Geralt z Rivii, zwany również Białym wilkiem, który za młodu został odebrany rodzicom jako "dziecko niespodzianka" (Stary Wiedźmin ratując jego ojca powiedział, iż nie może przyjąć zapłaty w normalnym tego słowa znaczeniu (tzn. w kosztownościach), jednakże za ten czyn odda mu to, co zastanie w domu po powrocie, a czego się nie
spodziewa) i szkolony na Wiedźmina - pogromcę potworów, które zagrażają ludziom. Geralt podróżuje po kraju i ratuje ludzi przed różnego pokroju bestiami. Podczas jednej z akcji zostaje ciężko ranny i trafia do świątyni, gdzie odzyskuje zdrowie. Po pewnym czasie dowiaduje się, iż jedną z osób, która się nim opiekuje, jest Ciri - również "dziecko niespodzianka", którego zażądał niegdyś, jako rewanż za pomoc księżniczce Pavetcie. Gdy dowiedział się, iż rodzice dziewczynki nie żyją, obiecał matce Pavetty - królowej Calanthe, że nie zabierze dziewczynki ze sobą, jednakże los chciał inaczej i jego życie zostało mocno związane z Ciri. Gdy dowiaduje się, iż świątynia została zniszczona, a wszystkie kobiety ją zamieszkujące zamordowane, rozpoczyna poszukiwania "dziecka niespodzianki", by w końcu spotkać ją cała i zdrową.
Generalnie cała historia kręci się wokół starej przepowiedni i przeznaczenia, od którego nie można uciec. Historia jest sama w sobie ciekawa, jednakże czegoś mi brakowało w jej przedstawieniu.
Ogólna ocena 7/10.
środa, 31 października 2012
sobota, 27 października 2012
Witam serdecznie drogich czytelników ; )
Dzisiaj przedstawię, ze sporym opóźnieniem, moje własne publikacje.
Na początek zaprezentuję państwu przepis na odwar z mieszanki ziół na obniżenie temperatury.
Tymi roślinami leczniczymi są ( w nawiasie podam proporcje na szklankę produktu ):
Dzisiaj przedstawię, ze sporym opóźnieniem, moje własne publikacje.
Na początek zaprezentuję państwu przepis na odwar z mieszanki ziół na obniżenie temperatury.
Tymi roślinami leczniczymi są ( w nawiasie podam proporcje na szklankę produktu ):
- nawłoć zwyczajna ( cztery szczypty )
- liście dziewanny wielkokwiatowej ( dwie szczypty )
- hyzop lekarski ( szczypta ).
czwartek, 25 października 2012
Witam ;)
Tym razem zaprezentuję grę strategiczną Anno 1602.
Najprościej mówiąc, gra polega na zagospodarowywaniu kolejnych wysp. Rozgrywkę zaczynamy z jednym statkiem i pewną ilością materiałów budowlanych. Wybieramy kolor flagi pod jaką będzie pływać i nazwę profilu. Równocześnie z nami podróż rozpoczynają 3 inne statki, które mogą być naszymi partnerami w handlu lub wrogami, zależnie od naszych poczynań, m.in. od podpisania traktatów i nie ostrzeliwania ich własności. Na początku gry lepiej zawrzeć z nimi pokój, natomiast później można ich pokonać. Za każdego pokonanego konkurenta otrzymujemy łuk tryumfalny. Gra rozgrywa się na mapie, na której znajduje się kilkanaście wysp różnej wielkości. Każda wyspa ma określone zasoby, takie jak tytoń, trzcina cukrowa, kakao, bawełna, ruda żelaza czy też złoto. Początkowo do wyboru mamy niewiele budowli, jednakże wraz z rozwojem miasta otrzymujemy nowe możliwości rozbudowy.
W grze ciągłej właściwie nie ma końca, chyba że nastąpi bankructwo, lub przeciwnik nas pokona. Oprócz tego gra oferuje 16 misji, które należy przechodzić po kolei oraz 5 misji treningowych.
Opisałabym ją jako grę - zabójcę czasu, jednakże od czasu do czasu należy mieć do niej trochę cierpliwości. Sam rozwój budowli zabiera mnóstwo czasu, a doszlifowanie swojego miasta zabiera o wiele więcej, jednak z drugiej strony podbój nowych wysp i pilnowanie aby niczego nie brakło naszym podopiecznym jest raczej wciągające;)
Jako dodatek dorzucam garść kodów, które mogą przydać się podczas rozgrywki ;>
aby odblokować kody należy wcisnąć jednocześnie shift, ctrl, alt i "w" wpisać 2061 następnie enter "a" enter
teraz można korzystać z dobrodziejstw drobnych sztuczek;P
aby otrzymać pieniądze należy wcisnąć shift i "m" i przytrzymać
drewno shift i "h"
narzędzia shift i "t"
cegły shift i "z"
działa shift i "k"
To by było na tyle, pozdrawiam i na razie.
Tym razem zaprezentuję grę strategiczną Anno 1602.
Najprościej mówiąc, gra polega na zagospodarowywaniu kolejnych wysp. Rozgrywkę zaczynamy z jednym statkiem i pewną ilością materiałów budowlanych. Wybieramy kolor flagi pod jaką będzie pływać i nazwę profilu. Równocześnie z nami podróż rozpoczynają 3 inne statki, które mogą być naszymi partnerami w handlu lub wrogami, zależnie od naszych poczynań, m.in. od podpisania traktatów i nie ostrzeliwania ich własności. Na początku gry lepiej zawrzeć z nimi pokój, natomiast później można ich pokonać. Za każdego pokonanego konkurenta otrzymujemy łuk tryumfalny. Gra rozgrywa się na mapie, na której znajduje się kilkanaście wysp różnej wielkości. Każda wyspa ma określone zasoby, takie jak tytoń, trzcina cukrowa, kakao, bawełna, ruda żelaza czy też złoto. Początkowo do wyboru mamy niewiele budowli, jednakże wraz z rozwojem miasta otrzymujemy nowe możliwości rozbudowy.
W grze ciągłej właściwie nie ma końca, chyba że nastąpi bankructwo, lub przeciwnik nas pokona. Oprócz tego gra oferuje 16 misji, które należy przechodzić po kolei oraz 5 misji treningowych.
Opisałabym ją jako grę - zabójcę czasu, jednakże od czasu do czasu należy mieć do niej trochę cierpliwości. Sam rozwój budowli zabiera mnóstwo czasu, a doszlifowanie swojego miasta zabiera o wiele więcej, jednak z drugiej strony podbój nowych wysp i pilnowanie aby niczego nie brakło naszym podopiecznym jest raczej wciągające;)
Jako dodatek dorzucam garść kodów, które mogą przydać się podczas rozgrywki ;>
aby odblokować kody należy wcisnąć jednocześnie shift, ctrl, alt i "w" wpisać 2061 następnie enter "a" enter
teraz można korzystać z dobrodziejstw drobnych sztuczek;P
aby otrzymać pieniądze należy wcisnąć shift i "m" i przytrzymać
drewno shift i "h"
narzędzia shift i "t"
cegły shift i "z"
działa shift i "k"
To by było na tyle, pozdrawiam i na razie.
wtorek, 23 października 2012
Witam :)
Tym razem zaprezentuję przeglądarkową grę karcianą Urban Rivals. Cała zabawa polega na zbieraniu i rozwijaniu swoich kart. Karty przynależą do kilku klanów, każdy klan ma swój charakter oraz zdolność bonusową. Większość kart posiada również jakąś umiejętność, natomiast wszystkie posiadają od 2 do 5 gwiazdek (możliwość rozwoju), własny wygląd i historię. Pierwsze 8 kart dostajemy na wejściu, później kolejne można nabyć w markecie za clintz (tutejsza waluta), kupować w paczkach, w sklepie za kredyty (wyższa forma płatności, że się tak wyrażę;P), czy też zdobywać jako nagrody w eventach i misjach. Oprócz zbieractwa, można też prowadzić walki swoimi kartami, a właściwie na odwrót - dzięki zarabianiu na walkach, możliwe jest kupowanie kolejnych kart. Walki odbywają się w kilku salach, a każda sala ma swoje zasady: sala turniejowa, w której o parzystej godzinie odbywają się turnieje, w której można zdobyć clintz, kredyty, a nawet karty; deathmach, elo i survivor. Jest jeszcze kilka pomniejszych sal, ale te wydały mi się najciekawsze i najistotniejsze ;P
Oczywiście to taki ogólny zarys gry, w to trzeba zagrać, żeby poczuć i zrozumieć. Według mnie to posiadająca wiele możliwości i wciągająca gra :) Powinna zainteresować osoby lubiące zbierać różne rzeczy (a podobno ludzie z natury są zbieraczami;> )
Jeśli, Drogi Czytelniku, będziesz zainteresowany grą i chcesz otrzymać moją pomoc, w pole: pseudo lub ID sponsora wpisz mój nick - Kosiarcia .
Jeśli nie, to wystarczy że wejdziesz na stronę http://www.urban-rivals.com i się zarejestrujesz.
To by było na razie na tyle, pozdrawiam i zmykam :)
Tym razem zaprezentuję przeglądarkową grę karcianą Urban Rivals. Cała zabawa polega na zbieraniu i rozwijaniu swoich kart. Karty przynależą do kilku klanów, każdy klan ma swój charakter oraz zdolność bonusową. Większość kart posiada również jakąś umiejętność, natomiast wszystkie posiadają od 2 do 5 gwiazdek (możliwość rozwoju), własny wygląd i historię. Pierwsze 8 kart dostajemy na wejściu, później kolejne można nabyć w markecie za clintz (tutejsza waluta), kupować w paczkach, w sklepie za kredyty (wyższa forma płatności, że się tak wyrażę;P), czy też zdobywać jako nagrody w eventach i misjach. Oprócz zbieractwa, można też prowadzić walki swoimi kartami, a właściwie na odwrót - dzięki zarabianiu na walkach, możliwe jest kupowanie kolejnych kart. Walki odbywają się w kilku salach, a każda sala ma swoje zasady: sala turniejowa, w której o parzystej godzinie odbywają się turnieje, w której można zdobyć clintz, kredyty, a nawet karty; deathmach, elo i survivor. Jest jeszcze kilka pomniejszych sal, ale te wydały mi się najciekawsze i najistotniejsze ;P
![]() |
| Strona główna |
![]() |
| Walka w toku |
Jeśli, Drogi Czytelniku, będziesz zainteresowany grą i chcesz otrzymać moją pomoc, w pole: pseudo lub ID sponsora wpisz mój nick - Kosiarcia .
Jeśli nie, to wystarczy że wejdziesz na stronę http://www.urban-rivals.com i się zarejestrujesz.
To by było na razie na tyle, pozdrawiam i zmykam :)
sobota, 20 października 2012
Witam:)
Zaczynam moją zabawę w recenzenta. Zobaczymy jak mi to pójdzie;P
Film, który chcę opisać nosi tytuł 30 dni mroku. Jest to z założenia horror, opowiadający o niewielkiej mieścinie na Alasce, w której raz w roku zapada noc trwająca miesiąc (jak to na dalekiej północy bywa). Niby nic nadzwyczajnego, ale tym razem czas ten nie minie tak jak zwykle. Korzystając z okazji, na miasteczko napada grupa wampirów i hmm, wyjada, jeśli mogę tak rzec, mieszkańców. Jak to w takich filmach bywa, kilka osób przetrwało pierwszy atak i szuka schronienia. Dni mijają, a ocaleni powoli się wykruszają - a to jeden starszy mężczyzna uzna, że powinien wracać do żony (która od kilku lat nie żyje), a to inny mężczyzna zostanie ugryziony przez wampira i sam poprosi, ażeby współocaleni go zabili, zanim też się przemieni. Ciągle się przemieszczają, próbują znaleźć schronienie, rozdzielają się i znowu schodzą, co na dłuższą metę irytuje, a przynajmniej mnie irytowało. Z drugiej strony gdyby nie ryzykowali tylko siedzieli w bezpiecznym miejscu, to nie byłoby motywu strachu i napięcia, że w każdej chwili mogą zostać złapani lub wrażenia te były by słabsze. Zbliża się świt i wampiry zbierają się do wyjścia. Aby zatrzeć za sobą ślady dziurawią ropociąg i podpalają ropę. Jedna z ocalonych schowała się pod samochodem niedaleko miejsca zbiórki całej grupy. Niestety wokół kręci się zbyt wiele wampirów, by mogła się tam przedostać. Płomienie zbliżają się. Jej mąż, chcąc ją ratować, wstrzykuje sobie krew wampira i skupiając uwagę nieumarłych na sobie daje jej możliwość ucieczki. Pokonuje wampirzego dowódce a reszta rozchodzi się. Przetrwała zaledwie garstka ludzi. Nadchodzi świt...
Reklamowany jako "jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat". Ogólnie film średni. Oczywiście są gusty i guściki, jednakże mi ten film nie przypadł do gustu. Jak wspomniałam irytował mnie brak organizacji ocalałych. Wampiry, no ujdą, trochę przypominały z zachowania wygłodniałe psy, ale niech im będzie.
Ogólna ocena 6/10 - widziałam lepsze filmy, ale i widziałam gorsze.
Zaczynam moją zabawę w recenzenta. Zobaczymy jak mi to pójdzie;P
Film, który chcę opisać nosi tytuł 30 dni mroku. Jest to z założenia horror, opowiadający o niewielkiej mieścinie na Alasce, w której raz w roku zapada noc trwająca miesiąc (jak to na dalekiej północy bywa). Niby nic nadzwyczajnego, ale tym razem czas ten nie minie tak jak zwykle. Korzystając z okazji, na miasteczko napada grupa wampirów i hmm, wyjada, jeśli mogę tak rzec, mieszkańców. Jak to w takich filmach bywa, kilka osób przetrwało pierwszy atak i szuka schronienia. Dni mijają, a ocaleni powoli się wykruszają - a to jeden starszy mężczyzna uzna, że powinien wracać do żony (która od kilku lat nie żyje), a to inny mężczyzna zostanie ugryziony przez wampira i sam poprosi, ażeby współocaleni go zabili, zanim też się przemieni. Ciągle się przemieszczają, próbują znaleźć schronienie, rozdzielają się i znowu schodzą, co na dłuższą metę irytuje, a przynajmniej mnie irytowało. Z drugiej strony gdyby nie ryzykowali tylko siedzieli w bezpiecznym miejscu, to nie byłoby motywu strachu i napięcia, że w każdej chwili mogą zostać złapani lub wrażenia te były by słabsze. Zbliża się świt i wampiry zbierają się do wyjścia. Aby zatrzeć za sobą ślady dziurawią ropociąg i podpalają ropę. Jedna z ocalonych schowała się pod samochodem niedaleko miejsca zbiórki całej grupy. Niestety wokół kręci się zbyt wiele wampirów, by mogła się tam przedostać. Płomienie zbliżają się. Jej mąż, chcąc ją ratować, wstrzykuje sobie krew wampira i skupiając uwagę nieumarłych na sobie daje jej możliwość ucieczki. Pokonuje wampirzego dowódce a reszta rozchodzi się. Przetrwała zaledwie garstka ludzi. Nadchodzi świt...
Reklamowany jako "jeden z najlepszych horrorów ostatnich lat". Ogólnie film średni. Oczywiście są gusty i guściki, jednakże mi ten film nie przypadł do gustu. Jak wspomniałam irytował mnie brak organizacji ocalałych. Wampiry, no ujdą, trochę przypominały z zachowania wygłodniałe psy, ale niech im będzie.
Ogólna ocena 6/10 - widziałam lepsze filmy, ale i widziałam gorsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


